To był początek 2004 roku, chyba nawet konkretnie koniec pierwszego pełnego jego tygodnia, nie pamiętam ile nas tam było ale chyba wszyscy z rozrzewnieniem wspominamy ten plener
Każdy ma jakieś wspomnienia z tego wypadu, ja muszę sobie pomagać obrazami, o to parę z nich:
Szwendanie po terenie



Zdyńskie klimaty





A po godzinach, wieczorkiem, …

Chyba szczególnym przeżyciem (dla tych, którzy tam trafili) był pogrzeb Michała Sandowicza, wnuka Maksyma Sandowicza, świętego kościoła prawosławnego, męczennika.














